Festiwal Filmowy 2011

 
poster.bus.bcri
Oglądając w 2011 roku w ramach festiwalu Watch Docs. film Freedom Riders nie sposób było nie myśleć o agresywnych przejawach rasizmu i antysemityzmu, jakich doświadczamy od sierpnia na terenie Podlasia. Amerykański dokument pokazujący walkę kilkunastu osób (wspólnie czarnych i białych) z segregacją rasową w południowych stanach Ameryki w 1961 roku był niewątpliwie najlepszym z filmów pokazanych podczas trzydniowego 9. Objazdowego Festiwalu Filmowegoy WATCH DOCS. Prawa Człowieka w Filmie. Pokojowy przejazd kursowymi autobusami, w których jeźdźcy wolności siadają na miejscach zarezerwowanych dla białych spotyka się z niewyobrażalnymi aktami agresji, zarówno ze strony mieszkańców kolejnych stanów (podpalenie autobusu, zmasowane pobicia z wykorzystaniem członków Ku Klux Klanu), jak i przedstawicieli lokalnych władz (rasistowskie przemówienia gubernatorów, aresztowania, osadzenie w najcięższym więzieniu Parchman na mocy prawa unieważnionego dwukrotnie przez amerykański Sąd Najwyższy).
Nie mniej przerażająco brzmią współczesne wypowiedzi zwykłych mieszkańców, którzy sami się dziwią temu jak mogli nie widzieć wtedy problemu dyskryminacji rasowej, jak mogli niechęci i rasizmu uczyć ich światli rodzicie i nauczyciele (przecież ja pochodziłem z dobrego domu).Film tchnie też jednak optymizmem – miejsce okaleczonych, pobitych pierwszych jeźdźców, którzy zmuszeni są przerwać podróż zajmują studenci z Nashville, świadomi tego, że ryzykują życiem. Powinien Pan wiedzieć, że noc przed wyjazdem wszyscy spisaliśmy testamenty – mówi jedna z organizatorek z Nashville, Diane Nash, przedstawicielowi rządu, reprezentującemu prezydenta Johna Kenediy'ego, który próbuje powstrzymać kolejnych jeźdźców). W rezultacie z terenów całych Stanów zgłaszają się ochotnicy, by dobrowolnie dać się zamknąć w najcięższym więzieniu Południa Parchman. Akcja owocuje w końcu odwołaniem, ustanowionego przez pokolenia, prawa segregacji w autobusach i restauracjach. Niezwykle interesujące jest obserwowanie mierzenia się z problemem samego Johna Kenedy-ego, który nie tylko ze względu na politykę USA dokonuje zmiany prawa, ale również sam przełamuje stereotyp czarnego, w przemówieniu z 63 roku mówiąc m.in, że nie ma powodu, dla którego prezydentem Stanów Zjednoczonych nie miałby kiedyś zostać czarnoskóry Amerykanin. Trudno nie odnieść sedna filmu - sprzeciwu małej grupy osób wobec powszechnie obowiązującego zwyczaju segregacji do zbliżającej się właśnie rocznicy niepodległości i organizowanego z tej okazji przez faszystowskie organizacje Marszu Patriotycznego, w który włączają się nie tylko ONR-owcy, ale i zwykli ludzie, którzy zamierzają po prostu manifestować swój patriotyzm, nie zważając na tradycje organizatorów marszu i hasła, pod jakimi marsz odbywał się w poprzednich latach. Nie sposób też nie myśleć o agresywnych przejawach rasizmu i antysemityzmu, jakich doświadczamy od sierpnia na terenie Podlasia. Po obejrzeniu Freedom riders wiadomo, że każdy głos sprzeciwu jest ważny, że warto nawet będąc garstką kilku osób wobec większości społeczeństwa i wobec agresji artykułować swoją niezgodę na taki stan i żądać uznania godności i poszanowani każdej osoby bez względu na rasę, narodowość, wyznanie, język, poglądy polityczne itd. Skoro – jak powiedział jeden z białych jeźdźców wolności - ustanowienie jednego prawa dla wszystkich jest obowiązkiem każdego, tylko niektórzy są bardziej świadomi swoich obowiązków), właśnie na nich spoczywa odpowiedzialność reakcji.
Filmem, który zrobił na widzach również duże wrażenie był Raj na ziemi – australijski dokument o ukrywanym przez rząd w Indonezji zniewoleniu mieszkańców Papui Zachodniej, gdzie niszczone jest dziedzictwo i kultura Papusów, masakrowane są wioski, w dżungli, bezwzględnie eksploatowanej dla zysku przez rząd w Dżakarcie, ukrywają się partyzanci i o artystach muzykach, którzy na wygnaniu próbują bezskutecznie zwrócić uwagę opinii publicznej na tragiczną sytuację w Papui Zachodniej. Na widzach Aresztu Śledczego (od trzech lat jeden z dni festiwalowych odbywa się w hajnowskim więzieniu) duże wrażenie zrobił mocny film Anny Baumgart o stabuizowanym problemie prostytucji i wykorzystywaniu kobiet w obozach koncentracyjnych i o ich powojennej stygmatyzacji (Świeże wiśnie). Ponadto widzowie festiwalu obejrzeli film Klimat na zmiany, w którym Brian Hill portretuje ludzi, którzy bez oglądania się na milczącą większość postanowili zrobić coś dla środowiska (dzieci w Indiach organizujące akcje świadomościowe; dwoje mieszkańców masywu górskiego w Virginii, którzy jako jedyni nie oddali swoich posiadłości kopalni, która zdewastowała krajobraz wysadzając ponad 400 wierzchołków górskich; naukowcy gromadzący nasiona roślin z całego świata w Banku Nasion na Spitzbergenie itd.), a także List do wujka Boonmee – film o walce o głos i pamięć mniejszości żyjącej w północno-wschodniej Tajlandii; zestaw trzyminutowych filmów wyreżyserowanych przez 10 artystek pt. Milczenie = Śmierć, opisujących współczesne doświadczenia Francuzek - nosicielek HIV oraz polską produkcję Vakha i Magomed dotyczącą sytuacji uchodźców czeczeńskich w Polsce oraz film Pawła Łozińskiego Inwentaryzacja o pracach archiwizacyjnych wolontariuszy pod kierunkiem Remigiusza Sosnowskiego na jednym z cmentarzy żydowskich w Warszawie.
Organizatorami Festiwalu są Helsińska Fundacji Praw Człowieka i Polski Instytut Filmowy. Lokalnym organizatorem - Fundacja Edukacyjna Jacka Kuronia, która współfinansuje festiwal ze środków Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego oraz Fundacji Orange. Patronat medialny objęło Radio Racja.
 
b_250_0_16777215_00_images_2015_przekaz-1-fb-3.jpg
 
 

    b_250_0_16777215_00_images_2016_modul2.jpg

 

 

 

 

Muzeum Teremiszczańskie

 

stodola m 10 lat Teatru w Teremiskach - film

Między Wschodem a Zachodem
animacja o Białowieży

Gościmy

Odwiedza nas 20 gości