Promocja książki "Opowieści Teremiszczańskie"

 
Image
Mieszkanka Teremisek z książką
Spektaklem
Opowieści Teremiszczańskich, w obecności mieszkańców Teremisek i gości z całego Podlasia i innych regionów Polski, którzy wypełnili Teatr w Stodole do ostatniego miejsca rozpoczęła się promocja książki
Opowieści Teremiszczańskie. W swoim wystąpieniu Paweł Winiarski, gospodarz Teatru, nawiązał do tematu trwającego na naszym uniwersytecie tego dnia IV Sympozjonu Warto zapytać o kulturę poświęconemu problemowi Inny, obcy, swój:
Chciałem się z państwem podzielić moim doświadczeniem, które jest wspólne, jak mi się wydaje, dla wszystkich, którzy wraz z Uniwersytetem przybyli do Teremisek. Przyjechaliśmy tu jako Inni i Obcy, a już w pierwszych dniach otrzymaliśmy dar Miejsca – dar gościnnego dopuszczenia do wspólnej przestrzeni. Przyszedł czas, w którym poczuliśmy, że możemy zapytać o historię tego miejsca, że możemy przysiąść na ławeczkach, zapukać do domów. I otrzymaliśmy kolejny dar – dar Pamięci. Przed chwilą widzieli państwo spektakl, w którym staraliśmy się pamięć tę zobrazować. Dziś chcieliśmy za te wszystkie dary podziękować i podarować Wam, drodzy mieszkańcy Teremisek oraz wszystkim Państwu książkę Opowieści Teremiszczańskie.
 
Książka Opowieści mieszkańców Teremisek w spektaklu Uniwersytetu Powszechnego im. Jana Józefa Lipskiego w Teremiskach jest kolejnym etapem pracy, jaką podjęła grupa z Uniwersytetu Powszechnego w Teremiskach odkrywając historię wsi, w której Uniwersytet działa od 7 lat. Zasadniczą część książki stanowi scenariusz spektaklu, który jest zapisem opowieści zebranych od najstarszych mieszkańców naszej wsi, bogato ilustrowany ich starymi fotografiami rodzinnymi.

 

 

Fragment posłowia do książki Opowieści Teremiszczańskie. Opowieści mieszkańców Teremisek w spektaklu Uniwersytetu Powszechnego im. Jana Józefa Lipskiego.

Jak dotknąć pamięci w miejscu, w którym, choć już zadomowieni, zawsze będziemy trochę obcy? Mieszkający tu od kilkudziesięciu lat sąsiad, po dziś dzień nazywany jest Warszawiakiem. My – czyli zespół Uniwersytetu Powszechnego im. Jana Józefa Lipskiego w Teremiskach, oddychamy tym powietrzem od sześciu zaledwie lat – co to znaczy dla tych, którzy jako dzieci sadzili tu dęby – dziś grube, sękate, zdające się tkwić korzeniami w tej ziemi od zawsze.

Zaczynamy nieśmiało – przysiadamy na ławkach, opieramy się o płoty, przystajemy w drodze po mleko – najpierw na chwilę, która z czasem wydłuża się i wypełnia krótkimi opowiastkami. Już czujemy, że możemy zacząć pytać – o to jak się tu kiedyś żyło, jak pracowało, jak się bawiło, śpiewało, o co ludzie się martwili i czym cieszyli. O ich życie. Pierwsze opowieści zaczynają płynąć nieśmiało, towarzyszy im zdziwienie, zakłopotanie – komu tego dziś słuchać, po co pamięć odkurzać, zaraz człowiek myśleć zaczyna, jak to kiedyś mu dobrze było – teraz też nie jest źle, ale kiedyś...Już po chwili czas i przestrzeń przestają istnieć, teraźniejszość znika gdzieś za piecem, a przy stole siadają z nami dawni sąsiedzi, krótkowzroczny Edzio pasący krowy, muzykanci przygrywający do wiejskich tańców, kosiarze i partyzany. Po ścianach przesuwają się cienie wypędzonych na Sybir, podłoga skrzypi uginając się pod kołami zapakowanych wozów, ciągnących jeden za drugim podczas wywózki. Słychać trzask płomieni – to wieś się pali, ale już za chwilę słychać odgłosy siekier i domy szast-prast, jeden po drugim znów stoją rzędami wzdłuż drogi.

W pamięci naszych rozmówców to wszystko są chwile, dla nas trwają czasem kwadrans, a czasem trzy godziny. Już wiemy, że chcemy pójść o krok dalej. Ten krok stawiamy w kierunku naszego teatru w Stodole. Tam chcemy zaprosić naszych sąsiadów – panią Zinę, która do dziś pamięta pięciu kawalerów od Wiszniewskich, co tak ładnie śpiewali. Panią Czesię, której mama nie raz, a dwadzieścia razy opowiadała o bieżaństwie, a która sama jak dziś pamięta potajemne spotkania młodzieży na tańcach w szkole, do której żeby się dostać Paweł musiał wytrychem otworzyć drzwi.

W tą podróż zabieramy wszystkich naszych sąsiadów – to oni dzielą się z nami swoją pamięcią, czasem będącą jak otwarta księga, czasem składającą się z urywków zdań, fragmentów fotografii.

Zaczynamy pisać scenariusz. Jego trzon stanowią opowieści pani Zinaidy Smoktunowicz oraz pani Czesławy Siemionow. To z nimi początkowo spędzamy długie godziny, zasłuchani w tak często kiedyś śpiewane pieśni, zapatrzeni w malowane przed naszymi oczami obrazy dawnych Teremisek, tak innych od tych, które znamy, ale tak samo drogich i ważnych. Często dopytujemy o coś również innych sąsiadów – a to pani Luda Poleszuk opowie nam o pieczeniu chleba, a to o odwietkach po narodzinach dziecka opowie pani Wala Dziedzik. Pani Wala śpiewa z panią Ziną tutejsze pieśni na dwa głosy, pierwsza nisko, tęsknie, druga – górnym głosem, nieśmiało, ale pewnie, przypomina sobie kolejne zwrotki. Pan Józef Niwiński tak żywo opowiada o partyzanach, że niemal widzimy skradające się w krzakach cienie. Pani Mirka Smoktunowicz wspomina swoją babkę i mamę, które były szeptuchami i znanego w okolicy Mikołaja Smoktunowicza – swojego ojca (...)

Dorota Borodaj


Przeczytaj relację z premiery przedstawienia.

 

b_250_0_16777215_00_images_2015_przekaz-1-fb-3.jpg
 
 

    b_250_0_16777215_00_images_2016_modul2.jpg

 

 

 

 

Muzeum Teremiszczańskie

 

stodola m 10 lat Teatru w Teremiskach - film

Między Wschodem a Zachodem
animacja o Białowieży

Gościmy

Odwiedza nas 17 gości