Dzień Pamięci i Wdzięczności Żoliborza

fot. Krzysztof Zjawiński 4 m

W sobotę, w przededniu 11 listopada w Parku Żeromskiego blisko 100 osób wzięło udział w Dniu Pamięci i Pojednania organizowanym przez Stowarzyszenie Żoliborzan i Fundację Edukacyjną Jacka Kuronia. Poniżej tekst wystąpienia oraz pieśni. 

 

 

Dziady Żoliborskie

Przyszliśmy do Parku Żeromskiego, by – przywołując pamięć – okazać wdzięczność ludziom niepodległościowej lewicy, społecznym demokratom, tym którzy walczyli „za wolność naszą i waszą” i ciężko pracowali, by Rzeczpospolita była państwem niepodległym, demokratycznym i samorządnym.

Ta pamięć ma wiele odsłon. Gdy w drugiej połowie XVIII wieku na warszawskiej skarpie wiślanej powstawała nasza dzielnica, Rzeczpospolita Obojga, a raczej Wielu, Narodów, właśnie upadała. Ciemnocie umysłów, zacofaniu cywilizacyjnemu i gospodarczemu, anachronicznej i nieludzkiej strukturze społecznej, anarchii politycznej, gdzie pod płaszczykiem demokracji szlacheckiej koterie magnackie wyrywały sobie władzę, oraz agresji budujących swą potęgę państw sąsiednich przeciwstawiali się pierwsi mieszkańcy Żoliborza, zwanego wówczas Faworami.

Wśród nich byli:

Augustyn Orłowski, zakonnik, współpracownik Stanisława Konarskiego, tu na wzgórzu żoliborskim w 1757 roku rozpoczął budowę konwiktu pijarów – letniej rezydencji i zaplecza gospodarczego Collegium Nobilium, którego ideą było, poprzez kształcenie i wychowanie, stworzenie elity zdolnej do przeprowadzenia cywilizacyjnych reform i rozumnej naprawy Rzeczpospolitej.

W sporze z jezuitami, i wbrew oporom konserwatywnej opinii ogromnej części szlachty, Konarski i Orłowski wraz z zespołem ludzi światłych opracowali i wdrażali Ustawy szkolne dla polskiej prowincji pijarów – szczegółowy projekt programu, w którym uczniowie, przez naukę powiązaną z praktyką, poznawali rzeczywistość, w której żyli i opanowywali kunszt myślenia.

Stanisław Konarski, autor traktatu politycznego „O skutecznym rad sposobie”, ideę nowego programu zawarł w mowie wygłoszonej trzy lata wcześniej w Collegium Nobilium, w której zwraca uwagę na naturalną równość wszystkich ludzi. Rzeczą przypadku i losu jest urodzenie się w stanie i w rodzinie szlacheckiej. Prawdziwe szlachectwo polega na cnocie. Szlachectwo bez cnoty, kultury osobistej i bez poczciwych obyczajów jest nikczemne i bez żadnego znaczenia.

Pamiętajmy – mówił Konarski do przyszłych inicjatorów i realizatorów postępowych przemian – że ohydni są ci, którzy pod wpływem nieokiełznanej żądzy własnej chwały wprowadzają zamieszanie do państwa i podkładają żagiew wojen domowych. Pamiętajcie, że ojczyznę często niszczyła żądza chwały niewielu ludzi, ich chciwość sławy i tytułów. Rzeczpospolitej zależy na uczciwych mężach i dobrych obywatelach, więc jako jednolity i naczelny cel wychowania wytknęliśmy sobie kształcenie młodzieży na ludzi uczciwych i rzetelnych obywateli.

Reforma pijarów torowała drogę do zasadniczej reorganizacji szkolnictwa Rzeczpospolitej. Dziesięć lat później król Stanisław August Poniatowski wraz z Adamem Czartoryskim rozpoczęli pracę nad utworzeniem Korpusu Kadetów – uczelni przygotowującej młodzież do służby wojskowej i cywilnych zadań publicznych, zwanej powszechnie Szkołą Rycerską. Ukoronowaniem procesu odnowy szkolnictwa było powołanie do życia Komisji Edukacji Narodowej. Budowana na bazie ogromnego majątku zlikwidowanego przez Watykan zakonu jezuitów objęła swym działaniem szkoły od elementarnych po uniwersytety i utworzyła, pod przewodnictwem Ignacego Potockiego, Towarzystwo do Ksiąg Elementarnych, które akcję opracowania podręczników ujęło w formę publicznego konkursu.

Efektów pracy tych instytucji nic nie zdołało zniszczyć. Ich wychowankowie odegrali zasadniczą rolę w kształtowaniu kolejnych roczników inteligencji. W zmienionych całkowicie warunkach politycznych kolejne generacje przekazywały następnym pokoleniom poczucie ważności wychowania i kształcenia zwróconego ku przyszłości i związanego z konkretnymi zadaniami społecznymi. Ludziom tym jesteśmy winni pamięć i wdzięczność.

Chór Żoliborza:

Święta miłości kochanej ojczyzny,

Czują cię tylko umysły poczciwe!

Prezydent Starej Warszawy, Jan Dekert, przyjął za życiową dewizę hymn Szkoły Rycerskiej, choć jako mieszczanin nie mógł być kadetem. W zachodniej części Żoliborza leżała jego rozległa i dobrze zagospodarowana posiadłość wraz z domem, w którym organizował narady przedstawicieli mieszczan pracujących nad reformą ustrojową państwa.

Od początku panowania Stanisława Augusta Warszawa bardzo się rozwinęła, liczba mieszkańców z 40 tysięcy wzrosła do blisko 100 tysięcy. Ale rozwój miast i toczącą się w Europie rewolucję przemysłową, blokował ustrój Rzeczpospolitej, w której 70 procent społeczeństwa stanowili przykuci do ziemi i jej właścicieli chłopi pańszczyźniani, pozbawieni wszelkich praw, nie tylko politycznych i ekonomicznych, ale i ludzkich. Pauperyzacji miast nie mogli się przeciwstawić nie posiadający praw politycznych mieszczanie ani izolowani i dyskryminowani Żydzi.

Walkę o swe prawa polityczne i podniesienie kondycji miast podjęli mieszczanie, skupieni wokół Dekerta, w porozumieniu z marszałkiem Sejmu Wielkiego Stanisławem Małachowskim i wybitnymi przywódcami stronnictwa patriotycznego: Hugonem Kołłątajem i Ignacym Potockim.

W październiku 1789 roku magistrat zwołał do Warszawy kongres miast królewskich. Przyjechało 294 delegatów, reprezentujących 141 miast. 2 grudnia ubrani na czarno delegaci przyjechali karetami z Ratusza na Zamek, aby zażądać udziału w sejmie i we władzy wykonawczej. Od tego momentu „nieustający zjazd” mieszczan będzie towarzyszyć wydarzeniom „nieustającego sejmu” aż do jesieni 1791 roku, kiedy to, zgodnie z uchwaloną 3 maja konstytucją, pierwsi reprezentanci miast zasiądą w ławach sejmowych. Francuski korespondent tak o tym napisze w „Moniteur Uniwersel”: w sejmie Polak dyskutuje nad prawami człowieka i obywatela i pokazuje postęp, jakiego dokonał w sztuce życia społecznego.

Jan Dekert już tej chwili nie doczekał. Zmarł wyczerpany pracą ponad siły, pozostawiając swe niegdyś dobrze prosperujące przedsiębiorstwa w stanie bankructwa. Jemu i tym wszystkim, którzy dla naprawy Rzeczpospolitej poświęcali swoje życie i majątek – jesteśmy winni pamięć i wdzięczność.

Chór Żoliborza:

Święta miłości kochanej ojczyzny,

Czują cię tylko umysły poczciwe!

(…)

Byle cię można wspomóc, byle wspierać

Nie żal żyć w nędzy, nie żal i umierać!

Konfederacja targowicka i zbrojna interwencja Rosji obaliły dzieło Sejmu Czteroletniego. Drugi rozbiór Rosja i Prusy uzasadniły szerzeniem się w Rzeczpospolitej „jakobińskiej zarazy”. Rzeczywiście, rewolucyjne nastroje wszystkich warstw obudzonego politycznie społeczeństwa narastały i torowały drogę insurekcji. Jednym z miejsc, gdzie gromadzili się spiskowcy była kawiarnia wybitnego działacza politycznego, jakobina, Józefa Dziarkowskiego, właściciela położonego na Żoliborzu browaru. Inne ważne ognisko spisku to położone na Wzgórzu Żoliborskim koszary Gwardii Pieszej Koronnej.

W starciu z potęgą zaborców i w niekorzystnej sytuacji międzynarodowej jedyną szansą obrony niepodległego bytu była masowa mobilizacja wszystkich warstw społecznych. Naczelnik Kościuszko apelował: Współobywatele! Nie potrafię skruszyć obrzydliwego jarzma niewoli, jeśli od Was jak najprędszego i najdzielniejszego wsparcia nie znajdę. Poświęćcie dla kraju część majątku Waszego. Przystawiajcie ludzi zdatnych z bronią do wojsk naszych; nie odmawiajcie im żywności. Dostawiajcie koni, koszul, obuwia, sukna prostego, płótna na namioty. Mając walczyć z wrogimi hufcami despotyzmu musimy wielką liczbę rąk uzbroić. Ale …konieczną jest rzeczą, aby lud czuł, iż bijąc się przeciw nieprzyjacielowi znajduje w tym polepszenie losu swego, że stan jego będzie szczęśliwszy w uratowanej z niewoli Polsce, aniżeli gdy obcy przewodzić będą.

W ówczesnej sytuacji ustrojowej obywatelami Rzeczpospolitej była tylko szlachta, która stanowiła jedynie 8 procent społeczeństwa i poza pojedynczymi wyjątkami, nie zamierzała dzielić się władzą i własnością ani rezygnować z pańszczyzny. Naczelnik Kościuszko nie mógł stanąć na czele rewolucji agrarnej wbrew przeważającej części szlachty i magnatów. Program polskich jakobinów: zniesienie władzy królewskiej, senatu, hierarchii duchownej, poddaństwa chłopów podporządkował więc celowi nadrzędnemu, jakim była obrona niepodległości.

Insurekcja Kościuszki i Kołłątaja nie mogła uratować państwa, ale już na trwałe związała ideę jego niepodległości z programem społecznym i ideą wspólnoty demokratycznej całego społeczeństwa zamieszkałego na obszarze Rzeczpospolitej wielu narodów. Ludziom, którzy tę ideę nieśli i przekazywali wszystkim następnym generacjom, jesteśmy winni pamięć i wdzięczność.

Chór Żoliborza:

Idzie żołnierz borem lasem, borem lasem

przymierając z głodu czasem, z głodu czasem.

Suknia na nim poblakuje, poblakuje

a śmierć nad nim przelatuje, przelatuje.

Chleba, soli nie żałować, nie żałować,

trza żołnierza poratować, poratować.

Klęska powstania kościuszkowskiego była równoznaczna z końcem I Rzeczpospolitej. Podzielone przez zaborców ziemie stały się terenem eksploatacji, źródłem surowców, siły roboczej, podatków i rekruta. Utrata państwa, armii, sejmu, instytucji kultury, była nie do zniesienia dla rozbudzonej politycznie części społeczeństwa, świadomego, że upadek państwa grozi samemu bytowi narodu. Obrona tego bytu była koniecznością i nakazywała walkę.

Walka z trzema europejskimi mocarstwami wpisywała się w rzeczywistość ogarniętej rewolucją i wojnami napoleońskimi Europy. Również fali rewolucyjnej, która rozlała się w roku 1830, poczynając od rewolucji lipcowej w Paryżu, sierpniowo-wrześniowej w Brukseli, zaburzeń plebejskich w Niemczech i w Szwajcarii, po rewolucje lutowe 1831 roku w Bolonii, Modenie, Parmie i Państwie Kościelnym. Wszędzie były to ruchy, które posiadały szeroką bazę społeczną oraz korzenie w politycznych i społecznych procesach epoki.

Na ziemiach dawnej Rzeczpospolitej idee Oświecenia i Rewolucji Francuskiej nie zamarły, rodziła się legenda napoleońska, a ferment zwiększały narastające myśli i hasła romantyzmu. Opór przeciw zaborcom wyszedł z tych grup społecznych w kraju i na emigracji, wśród których te idee były najbardziej żywe. Była to zubożała szlachta i średnie mieszczaństwo, ale przede wszystkim, przedstawiciele wolnych zawodów, urzędnicy, literaci, także uczniowie, studenci i korpus oficerski.

Przed nocą listopadową w mieszkaniu podporucznika Borkiewicza, które mieściło się w położonych na Wzgórzu Żoliborskim koszarach Aleksandryjskich, zebrali się podchorążowie: Piotr Wysocki, Józef Zaliwski, Piotr Urbański i Karol Szlegel, by przeprowadzić ostatnią naradę i podjąć ostateczne decyzje. Sprzysiężenie podchorążych – kilkunastu szlacheckich rewolucjonistów – było dość silne, aby zainicjować powstanie, ale o jego kierunku zdecydować miały konserwatywne i liberalne ugrupowania szlachty posiadającej. Lewicy powstańczej znów nie udało się powiązać walki o niepodległość ze zmianą położenia chłopów i mas ludu miejskiego. Ale to właśnie udział plebejuszy miejskich i chłopów zdecydował o tym, że wystąpienie wojskowe przerodziło się w powstanie i w niemal całoroczną walkę z potęgą caratu.

Kolejnym rocznikom formacji podchorążaków, organizatorom spisków i ruchu oporu od czasu zaborów i powstania listopadowego po hitlerowską okupację i powstanie warszawskie oraz przedstawicielom warstw ubogich i najuboższych, którzy mimo nierozwiązania kwestii społecznej walczyli w kolejnych zrywach narodowo-wyzwoleńczych – jesteśmy winni pamięć i wdzięczność.

Chór Żoliborza:

Gdy naród do boju wystąpił z orężem,

panowie o czynszach radzili.

Gdy naród zawołał: umrzem lub zwyciężym!,

panowie w stolicach bawili.

 

O, cześć wam panowie, magnaci,

za naszą niewolę, kajdany,

o, cześć wam hrabiowie, książęta, prałaci,

za kraj nasz krwią bratnią zbryzgany.

 

Armaty pod Stoczkiem zdobywała wiara

rękami czarnymi od pługa,

panowie w stolicach kurzyli cygara,

radzili o braciach zza Buga.

 

O, cześć wam panowie, magnaci,

za naszą niewolę, kajdany,

o, cześć wam hrabiowie, książęta, prałaci,

za kraj nasz krwią bratnią zbryzgany.

 

Po upadku powstania zaborca kazał zrównać Żoliborz z ziemią, na jego gruzach zbudować twierdzę-kazamaty, a konwikt pijarów przemienić w X Pawilon. Więziono tu: uczestników powstania listopadowego i partyzantki Zaliwskiego 1833 roku, działaczy Stowarzyszenia Ludu Polskiego, Cyganerii Warszawskiej i Związku Chłopskiego, działaczy tajnej organizacji gimnazjalnej i poznańskiej Centralizacji, uczestników powstania krakowskiego 1846 roku, Wiosny Ludów, organizatorów i uczestników manifestacji patriotycznych z 1861 roku, organizatorów kółek patriotycznych, organizatorów kółek studenckich, 1864 uczestników nabożeństwa odprawionego w warszawskiej Katedrze w rocznicę śmierci Tadeusza Kościuszki, działaczy organizacji „Czerwonych”, powstańców styczniowych, członków Warszawskiej Organizacji Miejskiej i Żandarmerii Narodowej, członków Rządu Narodowego, organizatorki opieki nad więźniami Cytadeli, członkinie Rady Głównej Opiekuńczej, organizatorów uczniowskich kółek samokształceniowych i tajnych bibliotek, działaczki i działaczy kółek socjalistycznych, członkinie i członków I i II „Proletariatu” z Warszawy, Tomaszowa, Łodzi i Zgierza, działaczy Związku Robotników Polskich, działaczki i działaczy Polskiej Partii Socjalistycznej, PPS-Frakcji Rewolucyjnej i Organizacji Bojowej PPS, PPS-Lewicy, działaczki i działaczy Socjaldemokracji Królestwa Polskiego i Litwy, działaczy BUNDU, III Proletariatu i Polskiego Związku Ludowego, uczestników i uczestniczki rewolucji lat 1905-1907, członków Związku Zawodowego Robotników Przemysłu, organizatorki i organizatorów strajków, działaczki i działaczy społeczno-oświatowych, działaczki Towarzystwa Opieki nad Więźniami Politycznymi.

40 tysięcy kobiet i mężczyzn przynależących do wszystkich narodów Rzeczpospolitej przeszło przez cele X Pawilonu. Niektórzy zostali zakatowani, zmarli z chorób lub odebrali sobie życie, wielu pognano na Sybir, do kopalń, na katorgę i zesłanie, nieliczni wyszli zdrowi i wolni, przynajmniej 329 powieszono lub postawiono przed plutonem egzekucyjnym.

Ludziom, których życie toczyło się w cieniu Cytadeli, wiernym nakazowi walki „za wolność naszą i waszą” powstańcom i rewolucjonistom, tułaczom i zesłańcom, więźniom i skazańcom, redaktorom, zecerom, drukarzom i kolporterom, wykładowcom i organizatorom czytelni ludowych, łączącym pracę naukową z pracą społeczną i polityczną, bojownikom i niepokornym, romantykom co do planów i pragmatykom co do środków, kobietom i mężczyznom kształtującym wyobraźnię kolejnych pokoleń, a w swym dążeniu do realizacji ideałów wolności, równości i sprawiedliwości będących dla kolejnych pokoleń wzorem i inspiracją – jesteśmy winni pamięć i wdzięczność.

Chór Żoliborza:

Do mazura stań wesoło, buntownicza wiaro!

Suń wesoło, dalej w koło, Warszawo i Karo!

Wróg ma dla nas kajdan dużo, ma też dużo turem.

My weseli , bo kajdany dzwonią nam mazurem.

(…)

Uczuć naszych mur nie studzi, płoną one żarem.

I w tym piekle żyjem młodzi całym życia czarem.

 

Więźniem X Pawilonu był założyciel, wydawca i redaktor „Robotnika”, Józef Piłsudski, „Wiktor”. Jego studia medyczne przerwane zostały trwającą 5 lat zsyłką na Sybir. Po powrocie do kraju w krótkim czasie wstąpił do Polskiej Partii Socjalistycznej, która na zjeździe paryskim przyjęła formułę Bolesława Limanowskiego: socjaliści dążyć będą do utworzenia samodzielnej rzeczpospolitej demokratycznej.

Już wkrótce weźmie Piłsudski na swe barki niemal całą odpowiedzialność za losy partii, stanie się jednym z głównych organizatorów jej struktur i głównym wyznaczającym kierunek jej drogi. Będzie żyć w konspiracji, stale zagrożony aresztowaniem, do czego zresztą doszło w lutym 1900 roku w łódzkiej drukarni „Robotnika”. Po zorganizowanej przez Aleksandra Sulkiewicza ucieczce będzie dzielił swój czas między wyjazdy do Galicji, Europy, konspiracyjne wyjazdy do zaboru rosyjskiego, pozyskiwanie w szerokich kręgach sojuszników dla Sprawy i „bibułę”, w której przekonywał: Ziemia nasza, która wydała Kościuszkę i Mickiewicza, widziała najlepszych patriotów, walczących nie tylko z najazdem, lecz i niewolą ludu (…). W obecnych warunkach ten najszlachetniejszy patriotyzm prowadzić musi nie gdzie indziej, jak do naszych szeregów pod czerwony sztandar socjalizmu.

Równocześnie narastał konflikt rosyjsko-japoński, w którym „Wiktor” zobaczył szansę na umiędzynarodowienie sprawy polskiej. W memoriale przygotowanym dla Japończyków pisał: przeważna część państwa rosyjskiego została przyłączona do imperium drogą podboju i wcielenia gwałtem krajów i narodów (…) Z tych narodów Polacy najbardziej są w walce z Rosją zaangażowani i w walce z nią nabyli ogromne doświadczenie rewolucyjno-organizacyjne. W tej sytuacji jako cel polityczny Piłsudski proponuje rozbicie państwa rosyjskiego na główne części składowe i samo uwolnienie, przemocą wcielonych w skład imperium, krajów. Nie ukrywał przed Japonią, że Polska Partia Socjalistyczna nie ma w społeczeństwie monopolu, ale stwierdzał, że jedynym rewolucyjnym stronnictwem jest stronnictwo socjalistyczne i że tylko ono dąży do rozbicia państwa rosyjskiego na drodze zbrojnej akcji Polski i Litwy przy współudziale innych narodów przez Rosję podbitych. Memoriał Piłsudskiego i Polskiej Partii Socjalistycznej storpedowany został przez, orientujących się na Rosję, Dmowskiego i Narodową Demokrację, ale od tego momentu będzie zwyciężać „taktyka czynu” i strategia przygotowywania się na moment, gdy realne stanie się użycie własnej siły zbrojnej.

Ten moment nadchodził. Rewolucja lat 1905-1907 upolityczniła na szerszą skalę społeczeństwo Rzeczpospolitej, którego rozwój został zabetonowany przez trwające ponad 100 lat zabory. Równocześnie narastał międzynarodowy konflikt, w którym zaborcy znaleźli się we wrogich sobie obozach. Polityczne rozgrywanie ich wzajemnych wrogości było możliwe, bo oparte zostało na własnym czynie zbrojnym. Towarzysza „Wiktora” zastąpił komendant Strzelca, organizacji która przygotowała korpus oficerski dla Legionów, Polskiej Organizacji Wojskowej i odrodzonego Wojska Polskiego.

Bojowcom, strzelcom i wywiadowczyniom, żołnierzom i oficerom Legionów, peowiakom i peowiaczkom, powstańcom śląskim i wielkopolskim, organizatorom i organizatorkom plebiscytów, uczestnikom i uczestniczkom wojny 20 roku, również naszym ukraińskim i białoruskim sojusznikom w tej wojnie, tym, którzy lata swojej młodości pędzili w biedzie, w konspiracji i w okopach, a po zwycięstwie oddali decyzję o kształcie niepodległego państwa pod werdykt wolnych wyborów – jesteśmy winni pamięć i wdzięczność.

Chór Żoliborza:

Nie noszą lampasów lecz szary ich strój,

nie noszą ni srebra ni złota.

Lecz w pierwszym szeregu podąża na bój,

piechota, ta szara piechota.

 

Maszerują strzelcy, maszerują

karabiny błyszczą, szary strój.

A przed nimi drzewa salutują,

bo za naszą Polskę idą w bój.

 

Nie grają im surmy, nie huczy im róg

a śmierć im pod stopy się miota.

Lecz w pierwszym szeregu podąża na bój,

piechota, ta szara piechota.

 

Po odzyskaniu niepodległości na puste przedpola Cytadeli zjechali ludzie z trzech zaborów, wojennych frontów, Sybiru i emigracji, by budować odrodzone państwo i własne życie. Architekci i rzemieślnicy, wojskowi i artyści, lekarze i nauczyciele, prawnicy i inżynierowie, urzędnicy i dziennikarze, robotnicy i uczeni organizowali się w stowarzyszenia i spółdzielnie, by budować „dzielnicę w zieleni i w bieli”, zamienić w czyn marzenie o szklanych domach dla wszystkich rodzin i szklanych domkach-przedszkolach dla wszystkich dzieci.

Po pierwszej wojnie światowej kwestia mieszkaniowa, z racji na wojenne zniszczenia, nową mapę polityczną i związane z nią masowe migracje i reemigracje, należała do najostrzejszych kwestii społecznych w całej Europie. Wojna i rozpad trzech monarchii spowodowały daleko idące przemiany społeczne i wzmocnienie idei lewicowych, również wśród architektów. Społecznie myślący architekci postanowili zjednoczyć swoje wysiłki na rzecz poprawy warunków mieszkaniowych ludzi ubogich i niezamożnych i zwoływać co roku Międzynarodowe Kongresy Architektury Nowoczesnej. Poszukiwano modelu mieszkania, planowanego wraz z otoczeniem, który by zaspokoił materialne i duchowe potrzeby człowieka i był osiągalny dla osoby pracującej, czyli nie przekraczał 10 procent jego zarobków. W ten sposób tworzono równocześnie zbiór postulatów pod adresem rządzących. Architekt modernista stawał się społecznikiem, brał na siebie obowiązek formułowania społecznych standardów i wymagał od rządzących ich realizacji.

Uczestniczyli w tych działaniach polscy architekci: Szymon i Helena Syrkusowie, Bruno Zborowski oraz Barbara i Stanisław Brukalscy, którzy za pośrednictwem Teodora Toeplitza związali się z Warszawską Spółdzielnią Mieszkaniową. Od Toeplitza, ławnika z listy Polskiej Partii Socjalistycznej, wyszła inicjatywa powołania do życia Komitetu Rozbudowy Warszawy i to on opracował pierwszy projekt ustawy o komunalnym budownictwie mieszkaniowym, którego ideą był udział środków publicznych w finansowaniu budowy mieszkań. W życie weszła jednak ustawa, która promowała interesy prywatnych inwestorów i warstw zamożnych, a zdominowany przez prawicę Komitet w 1928 roku z 80 milionów złotych, którymi dysponował, na budownictwo społeczne przyznał jedynie 319 tysięcy.

Mimo ogromnych problemów finansowych zespół ludzi, którzy tworzyli Warszawską Spółdzielnię Mieszkaniową, między innymi: Stanisław Tołwiński, Teodor Toeplitz, Antoni Zdanowski, Maria Zdanowska, Marian Nowicki, Stefan Zbrożyna, Felicja Marczakowa, Janina Święcicka, Jan Libkind, Amelja Colakówna oraz współpracujący z nimi architekci i projektanci pracowali nad tym, by – jak pisała Barbara Brukalskarozwikłać trudne problemy budownictwa mieszkaniowego występujące na tle koncepcji liberalno-kapitalistycznych z nowym splotem ideałów totalizmu (...) Żyjemy w czasach – pisała Brukalska – gdy gwałtowne wybuchy totalizmu raz po raz zalewają świat niszczycielskimi potokami. Z drugiej strony jako reakcja przeciwko nowoczesnemu niewolnictwu dojrzewa świadomość ludzkich praw. Wszyscy zdajemy sobie sprawę, że człowiek i życie ludzkie są nadrzędnymi wartościami społecznymi. Jeżeli ma być postęp, to ten musi dziś wyrazić się poprzez dokonywanie inwestycji w człowieka, które przyczyniając się do stworzenia odpowiednich warunków życiowych i w dalszym ciągu do swobodnego rozwoju duchowego, wielokrotnie pomnożyłyby zawarte w człowieku możliwości twórcze i pozwoliłyby na racjonalne zużytkowanie jego sił. Okoliczność ta ma doniosłe znaczenie dla budownictwa mieszkaniowego.

Budując w warunkach wielkiego kryzysu, który dla Żoliborza obrazowały zamieszkiwane przez tysiące ludzi baraki przy Dworcu Gdańskim oraz marymonckie i powązkowskie bieda-domy, nie mogąc liczyć na istotny udział w podziale środków publicznych, twórcy Warszawskiej Spółdzielni Mieszkaniowej równoważyli sukcesywnie zmniejszany metraż mieszkań, doskonaląc projekty ich funkcjonalności, zwiększając funkcjonalną przestrzeń wspólną i racjonalnie gospodarząc środkami. Zawiązywano umowy patronalne ze związkami zawodowymi oraz powołano do życia Społeczne Przedsiębiorstwo Budowlane, tańsze od firm komercyjnych, bardziej solidne i kreujące miejsca pracy dla członków WSM.

Istotą samorządnego osiedla spółdzielczego było założenie, że prawa do lokalu może posiadać zarówno osoba wraz z rodziną, jak i organizacja społeczna. Już w I Kolonii lokale spółdzielcze przyznano Stowarzyszeniu Wzajemnej Pomocy Lokatorów „Szklane Domy”, Towarzystwu Klubów Kobiet Pracujących, Towarzystwu Uniwersytetu Robotniczego i Warszawskiej Spółdzielni Spożywców.

Kolejno dołączały: Robotnicze Towarzystwo Przyjaciół Dzieci, Społeczne Przedsiębiorstwo Budowlane, Spółdzielnia Mleczarska „Zdrowie”, Związek Stowarzyszeń Zawodowych, „Gospoda Spółdzielcza”, Pierwsza Pralnia Spółdzielcza, Robotniczy Klub Sportowy „Marymont”, Spółdzielnia Pracy Remontowo-Malarska oraz związki zawodowe: Dozorców Domów i Służby Domowej, Robotników Budowlanych, Kolejarzy, Robotników Rolnych, Robotników Przemysłu Metalowego, Robotników i Robotnic Przemysłu Tytoniowego, Drukarzy, Pracowników Spółdzielczych, Robotników Cukrowni, Tramwajarzy, Robotników Przemysłu Chemicznego i Emerytów.

Świadomie przyjęte statutowe założenie formalne stworzyło warunki dla kreacji samoorganizującego się społeczeństwa, które w krótkim czasie zbudowało potężną infrastrukturę instytucji społecznych: przedszkole wraz z ogrodem i zwierzyńcem, szkołę powszechną i gimnazjum, bibliotekę z czytelnią, świetlice, warsztaty, teatr kukiełkowy, teatr Żeromskiego, chór i 4 orkiestry, Robotniczą Wolną Wszechnicę i Popularne Studium Naukowe, Studium Pracownika Społecznego i Kursy Uspołeczniania, kursy języków obcych, rysunku, malarstwa i kursy doszkalające, gospodę, która wydawała obiady dla rodzin, w których kobiety pracowały, a dodatkowo dla dzieci mniej zamożnych lokatorów, bursę dla młodych robotników, wychowanków RTPD, poradnię lekarską, pralnię, sklepy spółdzielcze i warsztaty remontowe.

Wysiłkiem zorganizowanego społeczeństwa powstało osiedle funkcjonalne zdolne zaspokoić zarówno codzienne potrzeby, jak i aspiracje swoich mieszkańców, a także zintegrować ich i wykształcić postawy, które wkrótce okażą się być bardzo potrzebne.

Architektom modernistom, działaczom spółdzielczym, związkowym i gospodarczym, lokatorom i pracownikom WSM, którzy wprawdzie ponieśli porażkę w walce o udział państwa w budowie mieszkań dla robotników, ale udowodnili, że nawet w warunkach wielkiego kryzysu możliwa jest materializacja marzeń o szklanych domach dla rodzin i szklanych domkach-przedszkolach dla dzieci, ludziom, którzy tworzyli żoliborski socjalizm i pokazali wartość społecznej demokracji – jesteśmy winni pamięć i wdzięczność.

Chór Żoliborza śpiewa:

Wilgotne sutereny, zadymiony, mroczny, duszny strych,

ponure oficyny, to zmora lat minionych, złych.

Ku słońcu wzwyż się piętrzą, szklane domy wyśnionym snem!

Dziś walkę z bezdomności klęską, lud Warszawy toczy zwycięsko,

pod sztandarem WSM!

Pod znakiem WSM!

 

Dla wszystkich ludzi pracy, dach nad głową, wspólny własny kąt.

Budujemy my, „szklarniacy”, spółdzielczy zastęp, zwarty front!

Ku słońcu wzwyż się piętrzą, szklane domy wyśnionym snem!

Dziś walkę z bezdomności klęską, lud Warszawy toczy zwycięsko,

niech żyje WSM!

Niech żyje WSM!

 

Hitlerowska okupacja wprowadziła wśród nas podział formalny na tych, którzy nie podlegali ustawom norymberskim i tych, którzy tym ustawom podlegali. Jedni i drudzy walczyli w kampanii wrześniowej, obronie Warszawy i formacjach wojskowych poza krajem, ginęli w obozach jenieckich, koncentracyjnych, łagrach, podczas akcji i w egzekucjach. Wielu naszych sąsiadów zginęło w Zagładzie. Jedni i drudzy działali w ruchu oporu, budowali instytucje państwa podziemnego, organizowali życie w getcie i walczyli w powstaniu warszawskim, budując równocześnie struktury władz cywilnych.

W Warszawskiej Spółdzielni Mieszkaniowej kierowanie Zarządem przejęły Janina Święcicka z koła kooperatystek, Jadwiga Okorska, główna księgowa, i Ewa Wudzka, kierowniczka ośrodka ogrodniczego VI Kolonii. Na 19 listopada zwołały walne zgromadzenie delegatów, na którym ustalono plan działania. Zorganizowany został system opieki. Codziennie rano gospodarze kolonii składali w biurze zarządu raport o tym, co działo się w osiedlu, przede wszystkim o tym, gdzie było gestapo, kogo aresztowano i czyja rodzina wymaga pomocy.

Robotnicze Towarzystwo Przyjaciół Dzieci w trybie konspiracyjnym podjęło wszystkie swoje funkcje. Starsze dzieci i młodzież objęto tajnym nauczaniem i opieką pozaszkolną, działała świetlica, biblioteka i czytelnia. Przedszkole, prowadzone przez Zofię Topińską i Hannę Rembowską, obok codziennej opieki nad dziećmi podjęło dodatkowe zadanie przygotowania do życia w warunkach okupacji dzieci wyprowadzane z getta. Doktor Aleksander Landy, pod przykrywką prywatnej poradni, zorganizował opiekę medyczną nad ludnością cywilną oraz uczestnikami ruchu oporu, organizując przychodnie, punkty opatrunkowe oraz czasowe domy opieki dla opuszczonych dzieci i rannych w akcjach. W jego poradni na V kolonii WSM dr Feliks Kanabus dokonywał operacji plastycznych mężczyznom, których obejmowały ustawy norymberskie. Żoliborscy lekarze: Landy, Kanabus, Irena Kanabusowa, Jadwiga Pągowska współtworzyli Komitet Porozumiewawczy Lekarzy Demokratów i Socjalistów, który organizował opór środowiska lekarskiego wobec zarządzeń okupanta. W konspiracyjnym periodyku lekarze wzywali: Świat lekarski winien w szczególności przeciwstawić się szkodliwej propagandzie antyżydowskiej. Lekarzowi, którego zasadniczym obowiązkiem jest niesienie pomocy bliźnim bez względu na ich rasę i narodowość, obcy być musi wszelki rasizm z jego niehumanitarnymi metodami.

Społeczne Przedsiębiorstwo Budowlane, ośrodek ogrodniczy, Spółdzielnia Księgarska, która uruchomiła dział zabawkarski, introligatorski i trykotarski tworzyły miejsca pracy, często dla osób żyjących na fałszywych papierach. PBS stworzyło pracownię architektoniczno-urbanistyczną, gdzie opracowywano koncepcje i plany powojennego budownictwa osiedli spółdzielczych. Również Komitet Porozumiewawczy Lekarzy Demokratów i Socjalistów inicjował dyskusję nad problematyką uspołecznienia służby zdrowia w przyszłej wolnej Polsce.

Gdy wybuchło powstanie na wniosek przedstawicieli WSM władze wojskowe zaakceptowały powołanie do życia władz cywilnych. Na czele samorządu żoliborskiego stanął Stanisław Tołwiński. Zorganizowano kwaterunek dla oddziałów powstańczych i ludności cywilnej ze zburzonych domów, aprowizację dla wojska i ludności, opiekę społeczną przede wszystkim dla dzieci i osób starszych oraz pralnie, opiekę zdrowotną, punkty opatrunkowe, rozdział lekarstw i wody oraz służby pomocnicze, przeciwpożarowe i ratujące zasypanych gruzami.

Po zakończeniu wojny, ci którzy przeżyli odbudowywali Warszawę, podejmowali prace organizujące życie i wychowali kolejne pokolenie, które współtworząc ruch samoorganizacji społecznej, torowało drogę do okrągłego stołu, wyborów czerwcowych i ponownie odzyskanej niepodległości.

Naszym rodzicom, dziadom i pradziadom, tym wszystkim, którzy w zmieniających się warunkach politycznych i ekonomicznych nieśli ideę łączenia walki o niepodległość państwa z programem społecznym i ideą wspólnoty demokratycznej całego społeczeństwa zamieszkałego na obszarze Rzeczpospolitej wielu narodów, którzy w chwilach granicznych potrafili podporządkować cele swojej formacji nadrzędnemu celowi, jakim była niepodległa i bezpieczna Rzeczpospolita – jesteśmy winni pamięć i wdzięczność.

Chór Żoliborza:

Sadźmy, przyjacielu, róże!

Długo jeszcze temu światu

szumieć będą śnieżne burze,

sadźmy je przyszłemu latu!

 

My, odbici z niw rodzinnych,

może z róż nie ujrzym kwiatu,

ale sadźmy je dla innych,

szczęśliwszemu sadźmy światu!

 

Idźmy, szczepmy! Gdy to znuży,

świat wiecznego wypocznienia

da nam milszy kwiat od róży:

łzy wdzięczności i wspomnienia.

 

Jakże los nasz piękny, wzniosły!

Gdzie idziemy – ciernie, głogi;

A gdy przejdziem róże wzrosły,

więc nie schodźmy z naszej drogi!

 

Dziś kończymy nasze Żoliborskie Dziady, ale w przyszłym roku znów spotkamy się tu, w Parku Żeromskiego, by okazać wdzięczność ludziom niepodległościowej lewicy, społecznym demokratom, tym którzy walczyli „za wolność naszą i waszą” i pozostawili nam przesłanie pracy, by nasza ojczyzna była niepodległą, demokratyczną, samorządną i solidarną Rzeczpospolitą wielu narodów.

 

Stowarzyszenie Żoliborzan i Fundacja Edukacyjna Jacka Kuronia

Dzień Pamięci i Wdzięczności Żoliborza, sobota przed 11 listopada 2018

 

 

 

 

b_250_0_16777215_00_images_2015_przekaz-1-fb-3.jpg
 
 

    b_250_0_16777215_00_images_2016_modul2.jpg

 

 

 

 

Muzeum Teremiszczańskie

 

stodola m 10 lat Teatru w Teremiskach - film

Między Wschodem a Zachodem
animacja o Białowieży

Gościmy

Odwiedza nas 32 gości